I miejsce dla Pawełka w Otwartych Mistrzostwach Zielonej Góry w MTB na dystansie HOBBY!
Na zakończenie sezonu rowerowego wzięliśmy udział w Otwartych Mistrzostwach Zielonej Góry w MTB. Na starcie stanęło około 100 zawodników, w tym 7 dziewczyn. Wyścig był prowadzony trasą w lesie obok ośrodka sportowego w Drzonkowie na dystansie 16,5 km dla kobiet i dla kategorii „hobby” oraz 33km dla mężczyzn w wyścigu głównym. Paweł uzyskał świetny czas i wygrał rywalizację wśród mężczyzn na dystansie „hobby”. Otrzymał pamiątkowy puchar i upominek w postaci bonu do sklepu sportowego. Nagrodę wręczał znany zielonogórski polityk. Dystans przejechał w czasie 44 minut i 27 sekund tj. ze średnią prędkością 22,4 km/h. Ja nie miałam tak spektakularnych osiągnięć ;) Przyjechałam na ostatnim 7. miejscu wśród kobiet z czasem 60 minut i 22 sekundy ze średnią 16,5km/h. Nie „załapałam” się nawet na szerokie 6 osobowe podium :(
Trasę poznaliśmy na kilka dni przed zawodami, więc mogliśmy świadomie podjąć decyzję, czy jedziemy, a Pawełek ostatecznie na jakim dystansie. No cóż, w tym roku to Paweł uzyskał wspaniałą formę, prawdopodobnie też dzięki temu, że w końcu przestał ze mną jeździć na treningach, choć większość wyścigów jechaliśmy wspólnie. Moja forma niestety pomimo dużej ilości przejechanych kilometrów (około 2 tys.) i autentycznego zaangażowania niestety nie była w tym roku dość wysoka. Także świętowaliśmy zwycięstwo Pawełka oraz moją inaugurację w prawdziwych zawodach MTB w Zielonej Górze. Mimo wszystko była satysfakcja z uzyskanego wyniku, ponieważ do III zawodniczki zawodów miałam tylko 14 minut straty, a była to Mistrzyni Świata w pięcioboju nowoczesnym Pani Ania Sulima, z którą zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie. Sporo na temat zawodów z moich „ust”, a tymczasem kilka słów od Pawełka…
„Wrześniowe Mistrzostwa były dla nas z Monisią jedną z ważniejszych imprez w tym sezonie. Specjalnie kilkukrotnie wybraliśmy się wcześniej na objazd trasy aby lepiej poznać jej specyfikę. O samym starcie trudno się rozpisywać. Dystans krótki więc poszło wysokie tempo od startu do mety. Cieszę się, że udało mi się dojechać na pierwszym miejscu. Tak naprawdę było to moje pierwsze zwycięstwo w zawodach MTB. Wcześniej kręciłem się gdzieś koło podium. Były też 2 i 3 miejsca, ale brakowało wygranej. Ogromnie się też cieszę, że mogłem te zawody pojechać z moją Ukochaną Monisią. I chcę napisać, że 7. miejsce Monisi nie jest żadną porażką. To było naprawdę spore wyzwanie rywalizować na niełatwej wcale trasie z naprawdę dobrymi zawodniczkami. Szczerze Ci gratuluję Kochanie.”










































