Trzeci już raz odwiedzamy Nowogard z okazji święta rowerowego, które odbywa się w tym niedużym mieście. Uczestniczymy w wyścigu kobiet oraz wyścigu mężczyzn na trasie wytyczonej dookoła tutejszego jeziora. Trasa jest ta sama co w zeszłym roku więc ją doskonale znamy. Pamiętamy również swoje miejsca w klasyfikacji generalnej 2016, kiedy nie było żadnych spektakularnych osiągnięć (6. moje i 38. Pawła). W tym roku jednak mamy większe apetyty. Marzy nam się miejsce na podium. W moim przypadku jest to bardziej realne ze względu na mniejszą ilość zawodniczek, niż zawodników, ale dodaję otuchy Pawłowi. Przecież jest w świetnej formie. Panowie zaczynają wyścig jako pierwsi i mają do pokonania 4 kółka po 10km. Już na pierwszym okrążeniu wiem, że jest bardzo dobrze. Liczę osoby od czołówki i okazuje się, że Paweł jest w pierwszej czternastce. Na kolejnych kółkach nie traci, a nawet przesuwa się wyżej. Ku wielkiej radości naszej, Paweł kończy maraton na 4. miejscu w kategorii wiekowej i o sekundę ociera się o podium. To rewelacyjne miejsce. Szkoda tylko, że do podium brakowała zaledwie sekunda. No cóż… za rok będzie jeszcze lepiej :-)
Po maratonie mężczyzn rozpoczyna się wyścig kobiet. Mam dobrą pozycję na starcie, choć widok kobiet ze znanych klubów kolarskich trochę nadal mnie peszy. Startuję z pierwszego rzędu i ustawiam się jako trzecia w małym peletonie. Dołącza do nas czwarta zawodniczka i tak urywamy pozostałe. Na pierwszym okrążeniu budujemy minutową przewagę. Trzymam się ich kurczowo, choć o dziwo nie jest to jakiś wysiłek ponad moje siły. Chowam się za ich plecami na długich prostych, by odpocząć w lesie, gdzie one mają pewne problemy na technicznych odcinkach. W myślach mówię „kocham was dziewczyny!” i tak dojeżdżamy w trójkę do mety z kilkudziesięcioma sekundami straty do pierwszej, która zdołała się od nas oddalić. Za nami dłuuuga przerwa i na metę wpadają kolejne zawodniczki. Okazuje się, że staję na drugim miejscu podium w kategorii wiekowej kobiet po 40-stce. Dla mnie to przełomowy wyścig, ponieważ po raz pierwszy przyjechałam z czołówką i bardzo dobrymi znanymi zawodniczkami amatorkami. Zdarzało się przyjechać open jako czwarta kobieta, ale zazwyczaj strata do pierwszej sięgała nawet 15 minut, tutaj strata była minimalna.
Dekoracja była uroczysta. Na wspaniałej scenie z podium, na której otrzymałam od Starosty Nowogardzkiego pamiątkowy puchar za drugie miejsce w wyścigu w kategorii wiekowej. Paweł widziałam był dumny i oczywiście utrwalił ten moment na filmie, który wkrótce opublikujemy. Czwarte miejsce wśród wszystkich kobiet absolutnie nie pozbawiło mnie radości. Wręcz przeciwnie, choć ominęła mnie dekoracja najważniejsza, to w sercu wiedziałam, że należało się czwarte i byłam przeszczęśliwa :-) Tym razem pojechała głowa, a nogi były posłuszne.
Po maratonie był spacer wokół jeziora. Byliśmy bardzo szczęśliwi. Choć to nasze sukcesy, to zawsze marzymy, by w końcu namówić dziewczyny na wspólne zawody. Dystanse są idealnie dopasowane do dzieci i młodzieży, które też mogą brać udział w innych konkurencjach rowerowych i przejechać trasę krótszą i łatwiejszą. Póki co radość z dzisiejszego dnia dzielimy na dwoje.


















































