• Losowe zdjęcia – wspomnienia :)

90km na Leszczyńskim Maratonie Rowerowym – 06.06.2015

Jak zaczynać sezon rowerowy, to czemu nie z grubej rury!!! 90km po szosie, to nie byle jaki wyczyn dla mnie. Jednak wbrew pozorom nie byłam w tak optymistycznym nastroju bojowym. Bolało mnie znowu gardło i zanosiło się, że pojedziemy jedynie dystans krótki – 30km. Zresztą 90km, to w życiu chyba nie przejechałam – raczej nie pamiętam takiego osiągnięcia życiowego. W przeciwieństwie do Pawełka, który przed kilkoma latami w tym maratonie uzyskał 2 miejsce OPEN w kategorii rowerów innych (czyli nie na szosówce, tylko na rowerze MTB). Do 20km, gdzie był zjazd na dystans „mini” i zostało raptem 10km do mety uznaliśmy, że jednak Leszno jest zbyt daleko, żeby przyjechać na tak krótki dystans 30km, a poza tym forma i kondycja była dobra. Średnia prędkość do około 50-60 km była około 27km/h, więc jak na nasze rowery bardzo dobra. W takim tempie byłoby nawet podium, ale niestety z każdym kilometrem siły słabły, a temperatura powietrza wzrastała, tak, że już po 3 godzinie jazdy było ponad 34 stopni temperatury powietrza i jeszcze więcej od nagrzanego asfaltu. Po 60 km zaczęłam odpuszczać, tak że jechaliśmy momentami 17km/h. Należało tylko dojechać do mety. Paweł ratował mnie psychicznie i dodawał otuchy, że przejedziemy bezpiecznie. Co nastąpiło w końcu po 3 godzinach i 48minutach. Było ciężko! Przyjechaliśmy około 700 miejsca na 730 zawodników. Oczywiście przygoda bardzo fajna. Będziemy sympatycznie wspominać ten maraton, a ja mój wyczyn 90km. Pewnie na pobicie takiego rekordu jeszcze długo poczekamy :)

Dodaj komentarz