Tego roku nasza Wigilia była wyjątkowo szczęśliwa i radosna, bo spędziliśmy ją z Juleczką i Marlenką, czyli w pełnym składzie podstawowym. :) Tata Paweł zadbał o modlitwę, bo to ona winna być naszym podstawowym pokarmem. Posłuchaliśmy też fragment Ewangelii wg św. Łukasza, którą przeczytała nam Marlenka.
Wigilia była tradycyjna, czyli z potrawami: barszczem z uszkami, smażonym karpiem, kapustą z grzybami i fasolą, śledzikami w śmietanie i w oleju z rodzynkami, a także rybą po grecku. Na deser były pierniczki z przepisu prababci Irenki oraz sernik z brzoskwiniami i orzechowiec. Dania przygotowywałyśmy razem z Julią i Marlenką, począwszy od pierniczków na tydzień przed świętami, a skończywszy na orzechowcu w dniu Wigilli. Przepisy były Babci Marylki, które nigdy nie zawodzą, bo to właśnie Babcia Marylka perfekcyjnie przygotowuje wieczerze.
Po wieczerzy było rozpakowanie prezentów i wielka radość dziewczyn. Dla takich chwil warto przygotowywać niespodzianki. :) Wieczór był długi, pełen gier i zabaw, rozmów i żartów. Bawiliśmy się świetnie, a czas szybko nam uciekł.
Drugiego dnia odwiedzili nas dziadkowie: Babcia Ela z Dziadkiem Zenkiem oraz kuzyn Tomek. Mieliśmy troszkę czasu na wspólne rozmowy. Była gra „Dubble” i „Mały Książę”, a kiedy przyszli dziadkowie, mieliśmy czas na rozmowy, których tak brakuje w tygodniu pełnym obowiązków. Miały być przygotowane na tę okazję kolędy, ale niestety artystki się troszkę „rozchorowały” i odbył się jedynie mini koncert Julci na pianinie.
Poniżej prezentujemy 6 kolęd nagranych tuż przed Wigilią.














































