W tym roku urodzinki Marlenki zorganizowaliśmy w domu. To był pomysł trafiony w dziesiątkę. Dwunastka dziewczynek i jeden rodzynek, kuzyn Tomek, bawiło się świetnie! Rozpoczęliśmy imprezę od tortu i dmuchania świeczek przy wtórze głośnych tutek. Patrzyliśmy oczarowani jak niewiele (tutka – kawałek gwizdka) jest w stanie wywołać wybuchy niegasnącej radości i śmiechu u dzieci. Takie spontaniczne i radosne momenty są niezapomnianą pamiątką dla dzieci i myślę też, że najsympatyczniejszym podarunkiem dla solenizantki.
Potem był konkurs darta (rzucanie lotkami do tarczy), loteria fantowa z zadaniami i rzut piłeczkami tenisowymi do kosza. Konkursy prowadził Pawełek, podczas gdy ja usiłowałam pomalować farbami dzieciom twarze.
Urodziny zakończyły się z uśmiechem na ustach wszystkich uczestników. Marlenka podziękowała koleżankom i kuzynowi, że przyszli na jej urodzinki, i że mogły się razem pobawić.
My z Pawełkiem, choć trochę zmęczeni głównie tym hałasem , też byliśmy szczęśliwi. Razem nam bardzo dobrze poszło!!!




















































