• Losowe zdjęcia – wspomnienia :)

Norwegia – 3 dzień (Preikestolen) – 23.08.2013

Tym razem poranne krzątanie zajęło nam zaledwie 1,5 godziny. Ranek na kampingu w Steine też był sympatyczny. Nikt na kamping w nocy nie dojechał, nadal byliśmy sami i to nam bardzo odpowiadało. Nasz sprzęt kempingowy bardzo dobrze się spisywał. Mieliśmy kuchenkę, na której podgrzewaliśmy sobie szybko jedzenie przywiezione z Polski. Dokupywaliśmy jedynie chleb, pomidory i soki. Ceny norweskie to ceny polskie razy 4.

Na ostatni dzień zaplanowaliśmy zdobycie Preikestolen. Jest to półka skalna wisząca nad fiordem (Lysefjord) na wysokości 604 m. Piękny widokowy punkt na fjord, który wymaga około 2 godzinnej wspinaczki w jedną stronę.

2013-08-23-16-48-33-dsc_2538Do Preikestolen wybraliśmy drogę na skróty przez Gullingen Vandrerhjem. Jest to dolina, do której niewielu turystów dociera, choć piękne widoki można spotkać co chwilę. Droga na mapie wydaje się być wąska i kręta i w rzeczywistości taka jest. Miejsce jest odludne. Mnie troszkę niepokoiło to pustkowie, ale Pawełka w ogóle. Samochód mieliśmy sprawny, a kierowca bardzo dobrze radził sobie w tych warunkach norweskich, więc moje niepokoje mijały.

2013-08-23-09-24-01-dsc_2463Do parkingu przy szlaku wiodącym na Preikestolen dotarliśmy około 13:30. Właśnie słońce zaczęło się wyłaniać zza chmur. Trasa na początku wiodła kamieniami ostro pod górę. Trochę mnie to przeraziło, ale co rusz spotykaliśmy schodzące z szlaku starsze osoby, albo osoby z dużą nadwagą, rodzinkę z małymi dziećmi, czy też panów w marynarkach. Przekrój wspinających się był tak różny, że nie odpuściłam do końca, zresztą miałam w pamięci dolinę Buerdalen, w której się poddałam. 2013-08-23-15-20-56-dsc_2505Rzeczywiście poza jednym trudniejszym momentem, gdzie trzeba było wspinać się ostro po głazach i dosyć długo, trasa była łatwa i przyjemna. Dotarliśmy na kazalnicę Preikestolen w krótkim czasie. Widok na fjord nas poraził, a szczególnie przepaść w dół. To co innym sprawiało przyjemność…, czyli fotografowanie w ekstremalnych pozycjach na krawędzi, z nogami zwieszonymi z półki, dla mnie było przerażające.  Weszliśmy powyżej punktu widokowego obleganego przez turystów, gdzie szlak prowadzi jeszcze kilkanaście metrów powyżej. 2013-08-23-15-30-09-dsc_2522Tam też mogliśmy podziwiać Lysefjord, potem zjeść prowizoryczny obiad, a później już tylko zatopić się  w myślach i cieszyć się pięknem widokiem. Tam na skałach ponad fjordem czuje się jakąś niesamowitą siłę i wielkość, nie jest się przygnieciony, ale oddycha pełną piersią i zapomina o przyziemnych sprawach. Czy krajobraz daje taką przyjemność, czy też bardziej to chwilowe odczucie wolności, duchowe spełnienie, oczyszczenie. Na pewno warto tutaj przyjechać i zobaczyć to miejsce.

Ostatni nocleg mieliśmy w Tonsdal. Dotarliśmy tam po 21:00 i byliśmy jedynymi gośćmi na polu namiotowym. Namiot ustawiliśmy sobie przy wodospadzie, który swoim delikatnym odgłosem nas uśpił.

Do Arendal dojechaliśmy po 13:00, gdzie czekał na nas pyszny obiad przygotowany przez Marcina. Po przepakowaniu się, trzeba było wyjeżdżać do Oslo, a potem już wracać do Polski.

Nasza wyprawa do Norwegii dobiegła końca, ale mamy nadzieję, że jeszcze tutaj wrócimy na dłużej i dalej będziemy poznawać ten piękny kraj.

Dodaj komentarz