Dotarliśmy do miasta Cherokee. To tutaj mieszka najliczniejsze plemię Indiańskie w Stanach Zjednoczonych Czirokezi pierwotnie wywodzący się od Irokezów i kiedyś zamieszkujący podgórskie, zachodnie obszary Karoliny Południowej i Północnej, północną Georgię i wschodnie Tennesee. Później, jak wikipedia pisze „większość jego członków zostało przymusowo przesiedlona na inne tereny płaskowyżu Ozark”. W rzeczywistości zmuszeni byli do opuszczenia swoich domostw i terenów, które od wieków należały do nich. W tzw. „Pochodzie płaczu” wygnani w cierpieniu przemierzyli ponad 1000 mil na nowe tereny. Nigdy się z tym nie pogodzili i wielu po latach wróciło. Wielu pozostało, płacąc za to życiem. Tę wzruszającą historię oglądaliśmy na wspaniale przygotowanym przez tutejszych rdzennych Indian przedstawieniu teatralnym.
Byliśmy też w starej wiosce indiańskiej, gdzie pokazano nam jak Indianie wyplatali kosze, ostrzyli groty, wypalali kanu ((łodzie), tkali sukna, robili piękne ozdoby. Mogliśmy poznać ich instrumenty muzyczne. Były to w większości instrumenty perkusyjne. Zachwyciliśmy się też jak wyglądała ich tradycja, ciekawa hierarchia, a także jak szanowane były kobiety. My jako dzieci byliśmy zachwyceni życiem Indian zgodnie z naturą, poznając ich przez książki, czytając „Winnetou” :-), ale już pokolenie Marlenki i Julii niestety tej historii nie poznałyby, gdyby nie nasza wycieczka…













































































