• Losowe zdjęcia – wspomnienia :)

CrossDuathlon Drzonków – 25.05.2019

Polsko – Niemiecki CrossDuathlon w Drzonkowie był naszym wielkim wyzwaniem w zeszłym i w tym roku również są to nasze priorytetowe zawody.

Co roku na zawody zapraszani są amatorzy z Niemiec, więc jest trochę takiej międzynarodowej rywalizacji. Wyścig jest organizowany przez Wojewódzki Ośrodek Sportu i Rekreacji w Drzonkowie na dwóch dystansach:

Hobby (5km bieg + 20km rower + 2,5km bieg)

Główny (5km bieg + 30km rower + 5km bieg)

Dystans Hobby zawsze ma dużo więcej zwolenników niż główny, ponieważ na dystansie głównym startują już pół-profesjonaliści, byli zawodnicy i amatorzy, którzy rzeczywiście uprawiają zarówno bieg jak i rower, m.in. była mistrzyni świata w Pięcioboju Nowoczesnym Anna Sulima-Jagiełowicz. Trasa w terenie jest bądź co bądź wymagająca i nawet krótki dystans jest dla amatora bardzo trudny.

Dlatego w zeszłym roku rozpoczynając przygodę z duathlonem wybraliśmy oboje dystans hobby, zresztą biegi nie były naszą mocną stroną, a szczególnie moją. Rozpoczęłam treningi biegowe w lutym i przebiegłam zaledwie 50km do dnia zawodów, w tym roku przebiegłam w sumie dwa razy więcej, czyli jakieś 100km, ale nadal było to bardzo mało. Paweł biegowo i w 2018 roku i teraz był dużo bardziej przygotowany, co pokazała „Maniacka dziesiątka w Poznaniu” i „Bieg do pustego grobu w Nowej Soli”.

Wracając do 2018 roku. Nasze przygotowania pozwoliły mi na zajęcie pierwszego miejsca wśród kobiet, a Pawłowi nie wystarczyły, żaby wygrać. Przybiegł na metę jako drugi. Rodzina jednak na podium, bo oprócz siły mięśni liczy się wzajemne wsparcie!

Radość wtedy była wielka z zajętych miejsc, ale dla Pawła celem było wygranie duathlonu na dystansie Hobby w 2019r., natomiast w moim przypadku wypadało wybrać dystans główny będąc zwyciężczynią dystansu Hobby.

Paweł cele wyznaczone na 2019r. osiągnął. Wygrał zawody z ogromną przewagą z czasem 1:19:33. Następny zawodnik przybiegł prawie 4 minuty za Pawłem. To jest siła prawdziwego sportowca, który  wyznaczając swój cel, potrafi go zrealizować.

Szkoda, że nie mogłam cieszyć się z dekoracji Pawełka, bo właśnie wtedy ruszył dystans Główny. Krótko napiszę, że byłam pełna obaw, że w ogóle nie wystartuję. Jeszcze tydzień wcześniej chodziłam w ortezie po kontuzji z duathlonu w Lubsku. Niestety moje ogromniaste haluksy powodują, że stawiając stopę nieprawidłowo obciążam kolano, które po 3-4 km zaczyna boleć. Tak też stało się na duathlonie. Pierwszą piątkę przebiegłam z bólem już w trakcie biegu. Na rowerze ze wszystkich Pań byłam druga. Podgoniłam tak, że wyprzedziłam dwie zawodniczki i dogoniłam trzecią. Niestety Panie bardzo szybko mnie przegoniły na biegu i z bólem wyczerpana chyba tylko dzięki wsparciu Pawła, który na ostatniej trasie biegowej towarzyszył mi i dopingował, dotarłam do mety. Na endorfiny nie czekałam. Same się wydzieliły i już tylko było szczęście. Udało się Nam!

Udało się Pawełkowi wygrać! Jestem dumna z męża :-)

Zrobiłam dystans Główny i jestem dumna z siebie :-)

Jedno tylko straciłam podczas zawodów. Moją ukochaną kolarską bluzę niebieską od Ani. Tego nie mogę przeżyć, ponieważ była pamiątkowa, jedyna, oryginalna, najpiękniejsza :-(

Mąż musi coś dopisać do tej historii… widząc jak Monisia wspaniale pojechała na trasie rowerowej, a później jak dzielnie walczyła przez ostatnie 5km biegu, nie tylko ze zmęczeniem, ale przede wszystkim z przeszywającym bólem, muszę napisać, że moja Monisia jest Niesamowita! Jej start przeżywałem dużo bardziej niż swój. Na koniec poleciały zły.

Dodaj komentarz