Grupa w składzie: Marlenka, Julia, kuzynka Zosia oraz Mamy: Ania i Monika, wybrała się na trzydniowy kemping do jednego z parków stanowych Georgii: Fort Mountain State Park.
Po przyjeździe rozbiliśmy namiot i zabraliśmy się za przygotowanie hamburgerów. Dziewczyny w tym czasie zdobywały sprawność zbieracza opału na ognisko. Na wieczór zaplanowane były mashmallows – słodziutkie pianki, które podgrzewa się nad ogniskiem. Kiedy mashmallows są już w środku płynne, nakłada się je pomiędzy dwa wafelki z kawałkiem czekolady.
Noc w namiocie okazała się dla dziewczynek bardzo fajną atrakcją. Każda z nich miała swój materacyk i śpiworek, ulubionego pluszaka i wspólną latareczkę. Szybko usnęły, pomimo typowych dla „dzikich” miejsc nocnych odgłosów lasu i niedźwiadków, które na tym terenie były aktywne.
Następnego dnia wybraliśmy się na wycieczkę do Starego Fortu, od którego pochodzi nazwa parku. Najciekawsze podczas wędrówki, wg dziewczyn, były chmury, które dosłownie na nas nachodziły. Ciekawe formy skalne, podobne troszkę do naszych „Błędnych” tworzyły tajemniczy i chłodny klimat. Mgliste powietrze towarzyszyło nam przez całą wędrówkę.
Popołudnie, już słoneczne, dziewczyny wykorzystały na kąpiel w jeziorze, a my z siostrą na zmianę popływałyśmy trochę kajakiem. Dziewczyny tez się załapały na rundkę kajakiem z nami po jeziorze. :)
Dziewczynki zdobyły jeszcze jedną sprawność – poszukiwacza skarbów, „treasure hunter”, podczas harcerskich podchodów. :)
Druga noc już była ulewna. Rano wstaliśmy lekko „podtopieni”. W przerwie od deszczu zjedliśmy śniadanko i szybko pakowaliśmy rzeczy. Po drodze wstąpiliśmy na lunch do regionalnego baru w klimacie „południowym”. Jedzenie typowe dla wczesnego lunchu, tosty z grillowanym serem i do tego arbuz. Ale przebojem było ciasto brzoskwiniowe na ciepło z lodem waniliowym. Pycha!!!!










































































































































