Długie przygotowania, wielkie oczekiwania, skryte marzenia, obawy i radość ze wspólnego wjazdu towarzyszyły Marlence, Zosi i Julii przed wyjazdem na kolonię. W sobotę, dzień po zakończeniu roku szkolnego, dziewczyny pojechały autokarem z grupą 40 kolonistów do Lubikówka. W sumie miały 7 walizek, w tym Marlenka 2, Julia największą, nie mniejszą niż Zosia. W końcu ubrań należało mieć na wszelkie okazje, butów też, więc nie dały się namówić na ich jakiekolwiek ograniczenie. Udało się ulokować dziewczyny w jednym pokoju, co jak się okazało później niekoniecznie było dobrym rozwiązaniem. Marlenka znalazła sobie już od początku najlepszą koleżankę, Zosia też chodziła w odwiedziny do innego pokoju, a Julia również szukała innego towarzystwa. Były jednak, jak mówiły dziewczyny, też dobre chwile wspólnego spędzania czasu i wspólnej zabawy. W drugim dniu kolonii Julia została nieszczęśliwie ugryziona w ramię przez kuca. Od tej pory powiedziała Prowadzącemu, że jeździ tylko na dużym koniu. Początkowo organizator nie chciał się na to zgodzić, tłumacząc Julii, że jest zbyt drobna. Potem mówił nam sam, że jazda na dużym koniu w przypadku Julii, to jednak był dobry pomysł. Dziewczyny nauczyły się kłusu anglezowanego, a Marlenka spróbowała galopu. Marlenka z Zosią pojechały też razem z wybraną grupką dzieci „w teren” poza ogrodzenie. Mogą już śmiało powiedzieć, że mają za sobą „pierwszy teren”. Z różnych źródeł wiemy, że wielką atrakcją byli też chłopcy, a szczególnie Tomek i Piotrek. Ten pierwszy był czasami tłumaczem Zosi, ponieważ na stałe mieszka w Kanadzie i biegle zna angielski. Był też uczynny. Pomagał młodszym od siebie dziewczynkom, jak naszej Juleczce w noszeniu ciężkich toreb. Były tez ciekawe wycieczki: na Tropikalną Wyspę pod Berlinem, czy do Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego w Boryszynie, gdzie zwiedzali podziemne niemieckie bunkry z czasów II Wojny Światowej. Pogoda była rewelacyjna, wciąż upał, także mnóstwo czasu spędzili nad jeziorem. Dziewczyny wróciły zachwycone i długo jeszcze opowiadały nam historyjki z kolonii. Może już niedługo zaczną same wpisy na naszej stronie… :)





























































































