Tegoroczny Alpejczyk czyli Mistrzostwa Branży Gazowej w rowerach terenowych zorganizowano w Bieszczadach w Centrum Promocji Leśnictwa w Mucznem. Była to najciekawsza impreza rowerowa, ale w niezwykle trudnym górzystym i błotnistym terenie.
Nasza pierwsza 72km wyprawa zaczęła się od wizyty w Zagrodzie Żubrów. Potem drogami szutrowymi, leśnymi dotarliśmy do Widełek, a następnie do Pszczelin, Dwerniczek, aż do „Wilczej Jamy” – tak chyba nazywała się ta niezwykła restauracja. Przejechaliśmy Procisne i wróciliśmy z powrotem do Mucznego. Asystował nam na czele głośny quad, aby odstraszać dziką zwierzynę, a szczególnie niedźwiedzie.
Pokonaliśmy w sumie ponad 800m2 przewyższeń w górę
Następnego dnia po nieprzespanej nocy odbył się wyścig. Było zimno, padał deszcz, a trasa wyglądała jak wielka błotna kałuża. Mimo to tempo było rewelacyjne. Perspektywa spotkania niedźwiedzia na trasie motywowała mnie do szybkiej jazdy ;-)
Jako pierwsza kobieta minęłam metę i oto w ten sposób zostałam Mistrzynią Polski Branży Gazowniczej w Rowerach Terenowych.
Po zawodach pojechaliśmy jeszcze na 30 km wycieczkę wzdłuż granicy z Ukrainą. Pomimo kiepskiej pogody i często uciążliwych długich podjazdów w błocie widoki były tak niesamowite, że nawet ostre wzniesienia do pokonania nie odebrały tej radości z jazdy.
A w głowie brzmiały mi „Bieszczadzkie Anioły”. Musimy tutaj pojechać wszyscy razem z dziewczynkami. Tutaj jest cudownie…










































