Naszą wyprawę na camping rozpoczynamy wielkim pakowaniem. W dwóch samochodach mieścimy dosłownie cały dom. Jest namiot sześcioosobowy, każdy ma swój materac i śpiwór, do tego kuchnia: gazowa, dwie duże lodówki, stolik, namiot i dużo jedzenia. W okolicach nie ma żadnego sklepu. W samochodzie mieszczą się też dwie hulajnogi, materace i inne akcesoria do pływania. W końcu ruszamy przedzierając się przez zatłoczoną autostradę. Docieramy do Jeziora Jaccosse już popołudniu. Jest upalnie, wilgotno i absolutna cisza. Camping mamy na dosłownie na cyplu jeziora. Rozkładanie obozowiska zajmuje nam dwie godziny. Upał i do tego zimny napój okazuje się, że akurat dla mnie nie jest dobrym pomysłem. Następnego dnia czuję piekące gardło i tak w konsekwencji cały wyjazd leczę chore gardło. Podczas gdy wspólnie z Anią stawiamy namiot, dzieci z Dawidem chłodzą się w jeziorze. Wieczorem nad jeziorem dołączamy do wszystkich. Są z nami Ciocia Triscia, kuzyn Joseh z żoną Dallas, przyjaciel Berto i kuzyn Nate. Tego dnia burza wisiała w powietrzu. otoczeni lasem nie widzieliśmy jak naciągnęły ciemne chmury. Nagle zerwał się wiatr i drzewa zaczęły uginać się niebezpiecznie, małe gałęzie zaczęły spadać koło nas. Grzmiało dosłownie nad nami. Schroniliśmy się w murowanym pomieszczeniu, dzieci były przerażone. Burza jednak szybko przeszła, a po nie zostało przyjemne, orzeźwiające powietrze. Kolację zjedliśmy z prawdziwą ochotą, choć w pośpiechu ponieważ nadal kropiło.
Następnego dnia obudziło nas słońce. Zapowiadał się wspaniały dzień. jezioro było do naszej dyspozycji,. Mieliśmy dwie łódki motorowe i nimi przemieszaliśmy się do kolejnych wodospadów. przy wodospadach był czas na pływanie, materac, czy bodyboard. Była też specjalna atrakcja- jazda za łódką na okrągłym materacu. Ile było przy tym zabawy i emocji ! Niektórzy z materaca nawet pospadali, a wtedy to i widzowie na łódce mieli frajdę, a największą z nich miał kapitan, który robił wszystko, żeby było trudno utrzymać się na materacu ;-)
Cieszyliśmy się wolnym czasem, którego było pod dostatkiem. Nie mieliśmy jakiegoś specjalnego harmonogramu, więc czas płynął swoim biegiem, a my odpoczywaliśmy. Podziwialiśmy krajobrazy, których tutaj nie sposób oddać na fotografii. Jezioro Jaccosse, to jednocześnie Park narodowy Devils Fork State Park. Kilka domów nad Jeziorem, to absolutny wyjątek. Pozostałe wybrzeże jeziora jest dosłownie dzikie. Wejście w las kilka metrów wgłąb staje się dużym wyzwaniem. Dlatego też park narodowy zwiedza się głównie od strony jeziora na łodzi motorowej.
Przez kolejne trzy dni byliśmy z dala od cywilizacji, pośpiechu, telefonów komórkowych, wygodnego łóżka. Było to coś fantastycznego, a szczególnie dla dzieci, które w końcu miały cały czas swobodę i ruch. Te kilka dni były ze sobą nadzwyczaj zgodne.
_
_























































































































