Ania, Dawid, Zosia i Łukaszek odwiedzili nas na początku czerwca. Długo czekaliśmy na te dni, ponieważ odległość jaka nas dzieli nie pozwala na częste odwiedziny. W zeszłym roku my byliśmy w Atlancie, tym razem Siostra i rodzinka przyjechała do nas i do rodziców. Rozrywek i atrakcji niestety nie było, tak jak w zeszłym roku Studio Disney, czy Disneyland, ale kilka małych naszych lokalnych imprez: dzień dziecka w Jesionce, koncert uczniów w Filharmonii, bieg przełajowy, w którym wzięła udział Ania. Był też wyjazd rowerem w teren. Dla Ani pierwszy taki w dodatku na Pawła rowerze górskim. Z drugiej strony, te kilka dni w domu u nas pozwoliły na spędzenie wspólnych wieczorów. Byli też dziadkowie, więc czas mijał nam świetnie. Obejrzeliśmy wspólnie film o profesorze Relidze, który podczas Ani studiów był Rektorem uczelni, więc miała go okazję poznać osobiście. Oczywiście czasu jak zawsze było za mało, a żalu nadto, że nie możemy widzieć się częściej, że ta odległość odbiera nam chwile spędzone razem. A tęsknimy bardzo i brakuje nam takiego normalnego wspólnego spotykania się i przebywania razem. Na pewno byłoby nam raźniej…


























































































