• Losowe zdjęcia – wspomnienia :)

Skracanie brzozy – 02.04.2016

No i udało się… w końcu skróciliśmy naszą brzozę tak aby nie zagrażała nam w czasie letnich burz. W ubiegłych latach drżeliśmy za każdym razem gdy rozlegały się grzmoty lub wiał porywisty wiatr. Nasz dom stoi na górce, a brzoza urosła tak, że wystawała już ponad niego. Do operacji solidnie się przygotowaliśmy. Aby wszystko odbyło się bezpiecznie, Paweł kupił linę, z której zrobił uprzęż asekuracyjną. Reszta liny posłużyła do nagięcia konaru, aby upadł w odpowiednim kierunku. Problemem było to, że główny pień na pewnej wysokości rozdwajał się. O ile z pierwszym konarem nie było problemów, gdyż po podcięciu i nagięciu liną położył się idealnie jak chcieliśmy, to drugi konar był grubszy i przechylony w stronę posesji sąsiadów. Jak dodać do tego niekorzystnie wiejący wiatr to operacja musiała być dobrze przemyślana. W końcowej fazie poprosiliśmy o pomoc sąsiada i we trzech (z Dziadkiem Olkiem) udało nam się przełamać konar, tak że upadł idealnie, nie wyrządzając praktycznie żadnych szkód w naszym ogródku. Później nastąpiła szybka akcja cięcia na kawałki i sprzątania, w której dzielnie pomagały nam Julia i Marlenka. Teraz czekamy tylko aż brzoza pokryje się liśćmi, a w budce znów zamieszka jakaś wesoła ptasia rodzinka. :)

Dodaj komentarz