Na pomysł z moim udziałem w turnieju tenisowym wpadł Pawełek po pierwszej w tym roku grze na korcie. Spontaniczne pomysły są często bardzo udane, więc na tydzień przed turniejem zgodziłam się na udział w zawodach. W końcu chodzi o fajne spędzenie czasu w weekend, dobrą zabawę i zachęcenie dziewczyn do tenisa. Mój poziom gry jest początkujący, więc o większych osiągnięciach nie było mowy. Zgłosiłam się do grupy początkującej i… pomysł wypalił. Pomimo potwornego upału, udało się wygrać… chyba ambicją, ponieważ techniki, oj brakuje…, ale nad tym popracujemy!!! Na moją korzyść była dwuosobowa widownia złożona z Juleczki i Marlenki, które mamusi bardzo kibicowały. Pawełek niestety musiał być bezstronny, ponieważ sędziował mecze, ale ja i tak czułam jak bardzo mi kibicuje, :) na marginesie, siedząc w pełnym słońcu ponad 2,5 godziny. Bardzo dziękuję moje Kochanie za sędziowanie!!! Wbrew pozorom, forów ze strony sędziego nie było. :)
Puchar za pierwsze miejsce imponuje wielkością i wyglądem, tak że po zawodach została atrakcyjna pamiątka, no i zapał do gry w tenisa. Pawełek zaczął przygodę z tenisem w zeszłym roku, a już mnie ogrywa. Jak dobrze, że lubimy wspólnie grać ze sobą. :)
Parę słów od Pawła:
„Bardzo się ucieszyłem, że udało mi się namówić Monisię na udział w zawodach tenisowych. Choć w tym roku spędziła zaledwie 2-3h na korcie, miałem takie wewnętrzne przekonanie, że sobie poradzi i stąd moje gorące namowy. Podczas naszych gier ładnie przebijała piłeczkę. Nieco gorzej było z serwisem i ostatnią godzinę na korcie ćwiczyliśmy głównie ten element. Obawiałem się natomiast o kondycję, tym bardziej, że zapowiadano upały. Doszły do nas też „przecieki”, że konkurentki trenują od maja po 2-3 razy w tygodniu u dobrego, prywatnego trenera. :) W dniu zawodów, tak jak zapowiadano, było upalnie. Zapakowaliśmy więc dużo wody, zrobiłem też izotoniki i pojechaliśmy na kort. Na miejscu okazało się, że Monisia gra jako pierwsza i zaraz po przybyciu rozpoczął się pierwszy set. Myślę, że to dobrze bo nie było długiego nerwowego oczekiwania w upale. Jako sędzia nie mogłem za bardzo dopingować Monisię, ale w sercu aż wrzało. Pierwszy mecz był dość zacięty. Przewaga Monisi w pierwszym secie nie była zagrożona, ale drugi set to już bardziej wyrównana gra. Szczególnie końcówka drugiego seta, pełna długich wymian, była emocjonująca. Dziewczyny walczyły ambitnie o każdą piłkę. Przy stanie 5:4 dla Monisi i 30:0 byłem spokojny o wygraną. Dwie piłki do końca. Ale nagle zrobiło się 30:30, a później gra na przewagi, z której jedna Monisia wyszła zwycięsko, wygrywając cały mecz 6:4, 6:4. Muszę przyznać, że Monisia zaimponowała mi opanowaniem.
Po tej wygranej okazało się, że zwycięzca, po krótkiej przerwie, gra drugi mecz z rzędu. Monisia była już zmęczona i nie wiedziałem jak sobie poradzi, ale wyraźnie podbudowana powiedziała, że „będzie dobrze”. Poszliśmy do klimatyzowanego auta trochę się ochłodzić i zaraz wróciliśmy na kort. Drugi mecz zaczął się od mocnego wejścia i wygranej Monisi w pierwszym secie 6:2. Drugi set był już bardziej zacięty. Przeciwniczka prowadziła nawet 4:3, ale kolejne trzy gemy należały do Monisi, która wygrała całe spotkanie 6:2, 6:4. Po ostatniej piłce nastała wielka radość ponieważ było jasne, że moja Najukochańsza wygrała cały turniej! WIELKIE GRATULACJE!
Następnego dnia odbyło się uroczyste wręczenie pucharów.”





















