• Losowe zdjęcia – wspomnienia :)

Wyścig par małżeńskich MTB – Piotrówka – 10.10.2015

II miejsce w kategorii par małżeńskich w MTB na 15km – „Piotrówka”.

Pomimo niskiej już temperatury jak na początek października (7 stopni) zdecydowaliśmy się na udział w wyścigu par małżeńskich w Łupowie pod Gorzowem, a dokładnie niedaleko leśniczówki „Piotrówka” na trasie MTB o długości 15km. Główny wyścig miał formę duathlonu (trasa szosowa 23km + MTB 13km), ale ostatecznie nie zdecydowaliśmy się na udział w wyścigu głównym. Impreza miała charakter piknikowy, rodzinny. Od początku ogrzewaliśmy się przy ognisku, a po zawodach dostaliśmy na obiad żołnierską grochówkę, kiełbaski do pieczenia nad ogniskiem, a do popicia… piwo i nalewkę z miodu i cytryny. Impreza okazała się bardzo dobrym pomysłem na wolną sobotę. Obok par na tej samej trasie współzawodniczyły też pary rodzic+dziecko do 14 lat. Chłopaki byli fantastyczni, a dziewczynki też dały radę. Patrzyliśmy jak obok nas chłopak 12-13 letni walczył, próbując nas ścigać i ostatecznie na końcu nas wyprzedził. Mieliśmy też pecha na samym początku, ponieważ przy starcie jakiś cięższy Pan zahaczył o mój rower i oboje się wywróciliśmy. Na szczęście „poleciałam” jakoś na bok dalej od rowerów i poza zdenerwowaniem nie miałam nawet siniaka. Niestety uchwyt z przodu na bidon urwał się, róg od kierownicy lekko został nadszarpnięty. Kierownica się przestawiła, ale Pawełek szybko ją wyprostował.  Pozostał do naprawy łańcuch, ponieważ tak nieszczęśliwie się zakleszczył, że w trójkę z organizatorami dopiero udało się go wyszarpać. Ten incydent na początku troszkę nas opóźnił, więc najszybsi już byli dawno z przodu, a nam pozostało ich gonić. Pawełek na trasie troszkę się nudził. Pary miały jechać razem, więc jechał moim tempem.  Na nieszczęśliwego jednak nie wyglądał i dużo wciąż mówił do mnie, co akurat było dobre. Na metę dojechaliśmy jako druga para, Pierwsza para była przed nami niecałe 3 minuty wcześniej i jak nam się zwierzyli, z całej konkurencji najbardziej obawiali się właśnie nas :) Śmialiśmy się, że krążą o nas już „legendy”, które jednak szybko zdementowaliśmy. To nasze drugie miejsce nie było jakimś wybitnym osiągnięciem, ponieważ silne „pary” nie przyjechały, a młodzi chłopcy w wieku Marlenki nas wyprzedzali, ale była satysfakcja z miejsca na podium, na którym stanęliśmy razem. Może w następnym roku zdecydujemy się na duathlon.
_

 

 

 

Dodaj komentarz